Dziś bez zmian.
Poza bólem brzucha, który zamiast ciągnąc się za mną tygodniami ustąpił (przynajmniej na jakiś czas). Poza tym parę przemyśleń.
Rozmawiając z koleżanką o tym, jak sekcyjnych (tj. ludzi zajmujących się festiwalem od strony organizacyjnej, technicznej, itd.) kreuje się na szkolną elitę zażartowałem, że wszyscy wiedzą, że ona tak naprawdę im zazdrości i sama chciałaby być w sekcji. Reakcja była ciut zbyt emocjonalna.
Ta odpowiedź nie musi nic oznaczać. Jednak przez nią pomyślałem o tym, że nie tylko świadomość ma prawo do emocji. Zapewne również podświadomość potrafi je okazywać - i wtedy to ona może odpowiadać za różne reakcje.
Bycie w sekcji ma te plusy, że ludzie którzy do niej należą są zwykle fajni, a to poza tym uczestniczenie w czymś fajnym. A selekcja dodaje trochę elitarności. Na pewno fajna opcja.
Naturalne, że świadomie lub nie pojawia się pragnienie, by tam być. Może być zupełnie niezgodne z naszą osobowością, może nie być racjonalne i pożądane, ale tak działa psychika. Najlepiej zdać sobie z tego sprawę.
Chyba największym "grzechem" jaki może popełniać człowiek to nie przyjmować do wiadomości swych własnych psychicznych ułomności. Bez tego nie sposób w nich wyjść, można się obudować iluzją dotyczącą samego siebie, przez co jeszcze jeszcze trudniej wytropić kolejne wady.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz